RSS
niedziela, 31 lipca 2011
30.07 Berlin (D) - Wrocław (PL)

Sobota zaczęła się wczesnym rankiem o 6.30 na barce.

barka_rano1

Tato pokazuje nowe gadżety w swojej sterówce.

barka_rano2

Koledzy taty.

barka_rano3

Tato z kolegami. Panowie odpływali wcześnie rano, więc przed 7.00 wyskoczyłem na ląd i pomachałem im na pożegnanie.

-

Okazało się, że zaledwie 3 kilometry dalej, w dzielnicy Spandau, tuż obok Olympia Stadium mieści się kolejna wersja superjednostki mieszkalnej Le Corbusiera. Cóż było robić o tak wczesnej porze. Wybrałem się po raz trzeci śladami szwajcarskiego architekta.

corb_berlin0

corb_berlin1

corb_berlin2

Urzekły mnie eleganckie tabliczki z nazwiskami lokatorów.

corb_berlin3

Charakterystyczny dla tych budynków element ukazujący system proporcji przyjęty przez Le Corbusiera. 

corb_berlin4

Projektant leżącego kllkadziesiąt metrów dalej Olympia Stadium - Werner March, tak bardzo nienawidził budynku Le Corbusiera, że wystąpił o sądowy nakaz jego wyburzenia. Jak widać - bezskutecznie.

-

TEUFELSBERG

Kolejne 2 kilometry dalej znajduje się niezwykłe miejsce o którym opowiadała mi koleżanka Marylise w Thiers. Powiedziała tylko, że muszę to koniecznie zobaczyć, że jest na górce o nazwie - Teufelsberg, w parku i wchodzi się przez dziurę w płocie. Ta skąpa ilość informacji nie wróżyła zbyt dobrze - ale ponieważ była dopiero 8.00 rano i byłem bardzo blisko tego miejsca - postanowiłem zaryzykować.

teufel1

Samochód trzeba było zostawić na parkingu przed górką. Wchodziłem po asfaltowej drodze przez 10 minut, nie wiedząc dokąd mnie zaprowadzi.

teufel2

Ostatecznie trafiłem na zamkniętą bramę i jakiś budynek za bramą schowany w drzewach.

teufel3

Znalazłem dziurę w płocie i wszedłem przez nią do innego świata. Była mgła i było wcześnie rano.

teufel4

Budynki, które widziałem zza płotu. Powybijane szyby. Nikogo w środku. Pozostawione w środku i zniszczone kompletnie elementy jakiejś infrastruktury z lat 60'. Zacząłem się czuć jak bohater filmu Tarkowskiego - Stalker. Jakbym dostał się przez dziurę w płocie do "strefy" . Ale czym jest "strefa" i skąd się wzięła - tego nie wiedziałem.

teufel5

W końcu pokazał się cel tej wycieczki. Budynek zwieńczony futurystyczną kopułą. Wszystko zniszczone, opuszczone i zamglone.

teufel6

teufel7

teufel8

teufel9

Miejsce wokół ujawniało ślady stałej obecności jakichś skłotujących ekip. Ale w sobotę o 8.00 rano nikogo nie spotkałem.

teufel10

I nagle zza kolejnego budynku, zupełnie zaskakująco wyłoniły się kolejne kopuły.

teufel11

Chciałem wejść na górę do środka takiej kopuły. Drzwi które miały tam prowadzić mają bardzo surrealistyczny charakter.

teufel12

Wygląda to jak cyberpunkowy Konstantynopol albo "heavymetalowy" obraz Beksińskiego.

teufel13

Teufelsberg to inaczej - diabla góra. Ponad stu-metrowe wzniesienie usypane z gruzów wywiezionych z miasta po II wojnie. W 1960 roku amerykanie wybudowali na Diabelskiej Górze jedno z większych centrów nasłuchowych - to właśnie te zrujnowane kopuły. Wiatr nich teraz hula, to niezwykłe miejsce.

-

Za poradą Pawła Syposza wybrałem się na wielką retrospektywę fotografii Andre Kertesza do Martin-Gropius-Bau. Fotografie Kertesza znałem słabo. Oczywiście pamiętam kilka słynnych fotografii ale przede wszystkim chciałem zobaczyć zdjęcie jakie Kertesz zrobił w 1965 roku w USA. To jedna z wielu jego fotografii wykonanych z balkonu, lub dachu. Pokazuje przykryte śniegiem tarasy. Cały ten okres "amerykański" w jego fotografiach, nostalgiczny i bardzo subtelny zrobił na mnie największe wrażenie.

Nie zrobiłem oczywiście żadnych zdjęć, bo to wystawa fotografii w końcu. Retrospektywa potrwa do 11 września. Bilet dla studentów - 6 euro. Szczegóły tutaj.

-

Zaraz po wyjściu z Martin-Gropius-Bau, dosłownie za rogiem - warto zobaczyć wystawę poświęconą hitlerowskiej propagandzie i terrorowi. Jest tam przy okazji stała ekspozycja o nazwie - Topography of Terror, pokazująca narodziny, rozkwit i finał trzeciej rzeszy. Wstęp oczywiście bezpłatny. Wiele świetnie opracowanych materiałów, głównie zdjęcia, stare materiały prasowe, plakaty, mapy, materiały filmowe i dźwiękowe. (Archiwalne fragmenty zarejestrowane podczas procesu w Norymberdze i procesu Adolfa Eichmann'a w Izraelu). Na wystawie mnóstwo ludzi mówiących bardzo różnymi językami. Mimo, że widziałem już nie jedną rzecz na ten temat, w różnych formach - od MAUSA po filmy archiwalne z Auschwitz - to trudno nie wpaść na tej wystawie w zdumienie pomieszane z przerażeniem.

berlin terror

eldorado

Pub Eldorado, do stycznia 1933 roku popularne miejsce spotkań Berlińskich homoseksualistów. Po styczniu 1933 zmienił drastycznie swój charakter. Przy okazji tego zdjęcia przypomniał mi się znakomity film Boba Fosse'a - Kabaret.

paciorek

Paciorek do Hitlera z książki dla pierwszoklasistów z 1936 roku. Te i wiele innych materiałów tylko 350 kilometrów od Wrocławia.

-

oranien

Ostatnie godziny w Berlinie spędziłem w miejscu, które już kiedyś odwiedziłem i pozytywnie utrwaliło się w mojej pamięci. Niewielka kanajpka przy stacji Oranienburger Str. Jedno z takich miejsc jakich we Wrocławiu ciągle za mało. Niezobowiązująca atmosfera, miejsca do siedzenia i leżenia, dobra i nie za głośna muzyka i bardzo mili ludzie za barem. Cennik jak na centrum Berlina też nie za srogi. Odprężałem się przed ostatnim etapem podróży - 300 kilometrowym odcinkiem autostrady do Breslau.

autoban_hitler

To samotne auto za plecemi Hitlera.

To ja.

11:29, aga_jarzabowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 lipca 2011
29.07 Hamburg - Berlin (D)

Około 13.00 dotarłem do Hamburga. Z podobnych powodów co do Frankfurtu. Tym razem chodziło jednak nie o port lotniczy ale o port morski na Łebie. Łeba wpada do Morza Północnego a jeden z największych w Europie portów znajduje się właśnie w Hamburgu, 60 kilometrów od brzegu morza. Gigantyczne kontenerowce jak krew w żyłach tłoczą towary i śmieci. Tym razem miałem więcej szczęścia i całkiem szybko znalazłem dla siebie miłe, niezabetonowane miejsce, na małej, brudnej plaży.

ham1

ham2

Ten pan nie jest prawdziwy.

ham3

ham4

Dziewczyny poprosiły mnie, żebym im zrobił zdjęcie.

ham5

Oczywiście większość nabrzeży nie jest plażą. Stąd już tylko kawałek do centrum miasta.

-

ham6

To już zdaje się ostatni taki obiad. Przez prawie miesiąc zużyłem tylko jedną turystyczną butlę gazu (470 gramów).

niemcy

Niemcy - pada.

-

BERLIN

Po drobnych problemach odnalazłem nabrzeże, gdzie stała barka, którą pływa mój ojciec. 

bizon1

bizon2

bizon3

Zawsze lubiłem spać na barce. W 1986 roku spędziłem 3 tygodnie w Czechosłowacji na "Bizonie". Mój ojciec pracował wtedy przy budowie jazu w okolicach Pragi. Nie wiele zmieniło się w ciasnych kajutach od tego czasu.

bizon1

Widok z prawej burty.

bizon5

Widok z lewej burty.

18:34, aga_jarzabowa
Link Dodaj komentarz »
28.07 Verdun (FR) - Frankfurt (D)

Ruszyłem z kepingu w Verdun po 12.00. Kilkadziesiąt metrów od kempingu jest cytadela w której kupiłem sobie mapkę objaśniającą, w których miejscach toczyły się najcięższe batalie Niemiecko-Francuskie w 1916 roku.

verd1

Jedno z tych miejsc to Mort Homme. Każdy kto jest zainteresowany I wojną światową, łatwo dowie się jak przebiegała wyniszczająca obie strony walka, która trwała w okolicach Verdun przez blisko 10 miesięcy. Ostatecznie obie armie poniosły podobne straty, czyli około 350.000 żołnierzy każda.

verd2

verd3

verd4

Tak wygląda miejsce gdzie prawie sto lat temu wdeptało się nawzajem w ziemię około 800.000 ludzi. Las przemieszany z łąką, dużo dziur w ziemi zarośniętych gęstym zielskiem. I bardzo dużo ostów. trudno mi opisać co właściwie czułem będąc w tym miejscu. Ale bez wątpienia nie jest to zwykły las i nie chciałbym tam zbierać grzybów.

verd5

W okolicy można napotkać sporo pomników upamiętniających szaleństwo.

verd7

Próba przeniesienia się w czasie do roku 1916.

-

FRANKFURT

Bardzo chciałem pooglądać lądujące samoloty z bliska, na jednym z największych portów lotniczych we Frankfurcie nad Menem. Prosto z Verdun pojechałem w to miejsce. Dotarłem w okolicach 19.00 i przez ponad dwie godziny szukałem odpowiedniego miejsca. Nie znalazłem. Lotnisko jest tak precyzyjnie wbetonowane w sieć autostrad, że nigdzie nie znalazłem miejsca na swobodną obserwację. W końcu wbiłem się na parking i przez godzinę błądziłem po korytarzach wielkiego portu lotniczego. Sklepy, ruchome schody, walizki na kółkach. Tylko samolotów brak. W końcu poddałem się.

frank

Na sam koniec znalazłem niezabetonowane miejsce. Było na tyle daleko, że mogłem tylko śledzić pojawiające się na niebie świecące małe punkty. Samoloty nadlatują i ustawiają się w kolejce w kierunku pasa. Wyglądają jak świecące koraliki na nawleczone na niewidzialną żyłkę. Szkoda tylko, ze nie mogłem być bliżej.

kasel

Ostatni na tej trasie nocleg w samochodzie. Tym razem na parkingu pomiędzy Frankfurtem a Kassel.

18:09, aga_jarzabowa
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 28 lipca 2011
27.07 Zwolle (NL) - Verdun (FR)

Umówiliśmy się, że nie będę rano budził Melvina, tylko zatrzasnę drzwi i pojadę dalej. Tak też zrobiłem. Przed wyjściem postanowiłem zrobić kilka zdjęć, bo rzadko kiedy spotykam takie mieszkania.

dom1

kuchnia

dom2

korytarz

dom3

łazienka

dom4

klatka schodowa, za drzwiami z lewej chrapał Melvin

dom5

taras z tyłu domu

dom6

ogródek

dom7

Na stole koło komputera znalazłem fotografię o którą niestety nie zapytałem Melvina. Myślę, że ten w środku to Melvin z rodzicami i rodzeństwem. Początek lat 80'. Jest dla mnie coś niezwykłego w tej banalnej fotografii. Ta niezwykłość bierze się zapewne z kontekstu jaki aktualnie tę fotografię otacza. Samo zdjęcie, odwrócone do góry nogami leżało wciśnięte w świecący słoik wypełniony lampkami choinkowymi.

dom8

Z zewnątrz mieszkanie Melvina niczym nie różni się od pozostałych.

dom9

Pożegnałem Zwolle zaglądając wcześniej do sklepu z Winylami - Minstrel Music. Kto szuka płyt, tam na pewno je znajdzie - www.minstrel.nl

Znalazłem tam płytę VOPO'S z utworem Zwolle. Właściciel sklepu powiedział mi, że czekała tutaj na mnie od wielu lat.

-

Następnie przejeżdżając przez północ Holandii i Belgię - dotarłem ponownie do Francji.

wiatraki

30 kilometrów przed Verdun zatrzymałem się na moment przy wiatrakach.

11:59, aga_jarzabowa
Link Dodaj komentarz »
26.07 Amsterdam - Zwolle (NL)

Wstępem do tej krótkiej historii niech będzie zdjęcie z dnia poprzedniego, na którym trzymam płytę zespołu VOPO'S - Dead Entertaimment. Płyta została nagrana w 1981 roku, przez zespół pochądzący z miasta Zwolle. Giedy Grrrt dowiedział się, że tam właśnie się wybieram, zapuścił mi utwór z tej płyty pod wszystko mówiącym tytułem - Zwolle. Nagranie i sam utwór mają czysto archetypiczny, punkowy charakter. Oczywiście od razu zapragnąłem wejść w posiadanie tej płyty - niestety, jest to już rarytas na który poluje wielu kolekcjonerów punk rocka.

zwolle1

Zwolle jest niewielkim miasteczkiem. Dla mnie jest o tyle istotne, że było to pierwsze holenderskie miasto w jakim się znalazłem, w styczniu 2004 roku. Również w tutejszym sklepie kupiłem swoje pierwsze winyle. Taki sentyment.

zwolle2

Wnętrze miejsca o nazwie Eureka, w którym spędziłem kilka dni. W sumie odwiedzałem Zwolle dwa lub trzy razy.

zwolle4

Widok na plac przed Eureką.

zwolle8

Po przybyciu na miejsce szukałem Melvina (z profilu przypomina mi nieco K.H.Stockhausena). Kiedy ujawiniłem się jako stary bywalec Eureki panowie za barem wzięli mnie w objęcia, postawili piwo i zaczęli wydzwaniać do Melvina, który - co częste w jego przypadku - spał.

zwolle5

Tajemniczym zbiegiem okoliczności (choć możliwe, że czegoś takiego jak zbieg okoliczności nie ma), Melvin przyniósł ze sobą zdjęcia, które właśnie tego dnia wydrukował. Powód smutny - jego kolega, którego i ja pamiętam, kilka dni temu popełnił samobójstwo. Wśród różnych zdjęć na których utrwalił się Remko, zaplątały się dwie fotografie, które w 2004 roku zrobił Artur Majewski, właśnie w Zwolle w Eurece. Na zdjęciu z prawej huśtam się razem z synem Melvina. Na zdjęciu z lewej Kuba Suchar gotuje obiad.

Zbieg okoliczności polega na tym, że Melvin nie wiedział o moim przyjeździe.

zwolle3

Przesiedziałem przy barze do 22.00.

zwolle6

zwolle7

Przenocowałem u Melvina. Jego syn z matką pojechali do Berlina oglądać grafiti. Syn Melvina jest mocno tym tematem zainteresowany. Melvin przez cały wieczór naprawiał jakieś kable. Spałem z kotem.

11:36, aga_jarzabowa
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 lipca 2011
25.07 Amsterdam - Alkmaar - Amsterdam (NL)

Na poniedziałek zaplanowaliśmy wycieczkę do Alkmaar (40 kilometrów od Amsterdamu). Dołączyła do nas stara znajoma Grrrt'a - Amber, która zwykle mieszka w mieście Eugene w stanie Oregon USA. Aktualnie, od dwóch tygodni, przebywa w Europie z powodów zawodowych (doktoryzuje się z psychologii i właśnie odbywa jakąś podróż naukową).

alkmar1

alkmar2

Odwiedziliśmy dwa sklepy typu - sznurek-mydło-i-powidło (kupiłem sobie min. za 0,5 euro puzzle z duńską parą królewską) oraz dystrybutora wielu zacnych wydawnictw muzycznych. Przy tej okazji można nabyć wiele dobrych płyt za dużo niższą cenę z powodu - np. uszkodzonej okładki (i tak zamiast 15-20 euro płacimy 5 euro).

ams_c1

ams_c2

ams_c3

Po powrocie do Amsterdamu wybrałem się do centrum, odwiedzić niezwykły sklep z filmowymi starociami. Niestety nie jest tani, za to zjawiskowy. Można w nim kupić stare plakaty filmowe, fotosy z planów zdjęciowych, książki, filmy w formatach DVD i VHS, flip booki - niestety wszystko to jest stanowczo za drogie bo mieści się w samym centrum Amsterdamu przy - Staalstraat 14 i nastawione jest na zamożnego.

-

Przecisnąłem się przez Amsterdam i pod wieczór dotarłem pod adres Overtoom 301. Co tydzień w poniedziałki o 18.30 pod tym adresem można spotkać Grrrt'a i jego kolegę z Rotterdamu - Ronalda. Przez trzy godziny puszczają swoje ulubione nagrania w pirackiej radiostacji. Jej nazwy nie poznałem, do tego stopnia jest piracka.

radio1

radio2

radio3

radio4

radio5

radio6

Piracką rozgłośnię poznasz po tym, że zabrania informować na antenie na jakiej nadaje częstotliwości.

radio7

radio8

Jeśli interesują was świeże, anarchistyczne newsy z całego świata - tutaj trzeba ich szukać.

-

Po trzygodzinnej dawce muzyki poszliśmy na spóźniony obiad do etiopskiej restauracji.

radio9

radio10

radio11

Wszyscy wcinają z jednej wielkiej misy, bez sztućców. Jedzenie znakomite.

radio12

Wracałem na bagażniku. Grrrt mocno naciskał na pedały. Po drodze spadł łańcuch.

radio13

Następnego dnia o 7.00 rano Grrrt miał pociąg do Antwerpii. Ja wstałem po 10.00, zjadłem śniadanie, uzupełniłem bloga, posłuchałem płyt i o 14.00 zatrzasnąłem za sobą drzwi do mieszkania DJ Marcelle.

00:39, aga_jarzabowa
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 lipca 2011
24.07 Amsterdam - Beverwijk (NL)

Całą niedzielę padało. Ponieważ to niedziela - wybrałem się Grrrt'em na bazar do miasteczka Beverwijk (zaledwie 20 kilometrów od Amsterdamu).

beverwijk

Bazar jest ogromny. Poszperaliśmy trochę w różnych śmieciach, kupiliśmy parę płyt za 1 euro i poszliśmy na zakupy w części orientalno-gastronomicznej. Tam przy okazji kupiłem 6 filmów bolywoodzkich z lat 70'. (6 płyt DVD - 10 euro).

-

Ponieważ deszcz nie ustawał resztę niedzieli spędziłem podobnie jak sobotni wieczór - słuchając muzyki i czytając książki. Przy okazji zrobiłem kilka zdjęć w mieszkaniu DJ Marcelle.

mar1

To jej autorska kompilacja.

mar2

A to sama Marcelle.

mar3

W pokoju z płytami przywitał mnie tytuł jednego z albumów - Recording Heaven.

mar4

A tak wygląda raj kolekcjonerów winyli. To tylko jedna ściana. Marcelle ma w mieszkaniu około 10.000 płyt a to tylko część jej zbiorów. Miksuje tylko z winyli.

mar5

W mieszkaniu tu i ówdzie można natrafić na ślady Johna Peel'a.

mar6

Lub na ślady innych znanych postaci.

mar7

Oprócz książek i płyt jest też sporo innych kuriozów - np. wykuta w ścianie dziura w której śpi wygodnie sympatyczny gałganek,

mar8

uśmiechnięty brodacz,

mar9

kolejne ma mojej trasie - radio toaletowe w kiblu,

mar10

transparentne ptaki w kuchni,

mar11

rower na balkonie - w amsterdamie bez roweru nie wypada mieszkać,

mar12

i kusząca panienka na parapecie.

-

Kto zainteresował się DJ Marcelle niech tropi ją na stronie - www.anothernicemess.com

13:46, aga_jarzabowa
Link Dodaj komentarz »
23.07 Nieuwpoort (B) - Amsterdam (NL)

Niedługo gościłem w Belgii. Początkowo chciałem zatrzymać się na kempingu w Diksmuide. Kiedyś grałem tam koncert w bardzo sympatycznym klubie - 4AD. Dotarłem do Diksmuide około 21.00. Klub zmienił swoją lokalizację, wypiłem kawę, znalazłem adres kempingu w Nieuwport - 15 minut drogi od klubu i tam się zatrzymałem.

antwerpia

Następnego dnia ruszyłem w kierunku Amsterdamu. Po drodze zatrzymałem się w Antwerpii w makdonaldzie. (we wszystkich makdonaldach jest wi-fi). Kupiłem kawę i przez 2 godziny aktualizowałem bloga. To jedyne zdjęcie jakie zrobiłem w Belgii.

AMSTERDAM

 

Przed 19.00 dotarłem do Amsterdamu. Zatrzymałem się u Grrrt'a którego poznałem kilka dni temu w Thiers u Erica i Marylise. Grrrt aktualnie stacjonuje w mieszkaniu DJ Marcelle, która z kolei regularnie puszcza płyty w Hamburgu, Kolonii, Berlinie i dodatkowo pracuje w sklepie z płytami w Antwerpii w związku z tym rzadko bywa w Amsterdamie.

 

DJ Marcelle znam tylko z opowieści Grrrt'a. Kiedy Grrrt ją poznał była jeszcze facetem, potem zmieniła płeć. Przyjaźniła się z Johnem Peelem a w mieszkaniu w którym obecne przebywam znajduje się część jej płyt czyli około 10.000 winyli 12 i 7 calowych. Do tego spora ilość książek, filmów i innych drobiazgów. Słowem mieszkam w bibliotece.

 

Grrrt głównie zajmuje się nagłaśnianiem koncertów i pracował z wieloma znakomitymi zespołami. Dodatkowo zatrudnia się przy budowaniu scen przy dużych plenerowych festiwalach. Latem zawsze sporo pracuje ale dzięki temu nie musi martwić się o pieniądze przez resztę roku. Również dzięki temu w swoim mieszkaniu w Belgii ma 20 metrów winyli.

 

amst1

 

amst2

 

Wieczór upłynął nam w miłej atmosferze. Grrrt puszczał swoje ulubione kawałki. a ja przefotografowywałem książki DJ Marcelle.

 

amst3

 

Znakomity album, pełen kolorowych fotografii z dancehall'owej Jamajki lat 70' i 80'

 

amst4

 

Mina gościa przy mikserze, prezentującego jakiś nowy trik i wiele innych podobnych zdjęć.

 

amst5

 

Ogromny album poświęcony kulturze i muzyce punk.

 

amst6

 

Korzenie punk rocka - MC5

 

amst7

 

Kwintesencja zamieszania - Sex Pistols po wywiadzie w brytyjskiej TV.

 

amst8

 

I początek nowego rozdziału - The Clash

 

amst9

 

Całkiem nowa książka dokumentująca scenę No Wave w Nowym Yorku.

 

amst10

 

Brian Eno na koncercie James Chance and the Contortions

 

amst11

 

Lounge Lizards

 

amst12

 

Obszerny album poświęcony Sonic Youth

 

amst13

 

Bardzo podoba mi się jak po rosyjsku wygląda słowo "Youth"

-

Mógłbym tak oczywiście siedzieć do rana, słuchać muzyki i oglądać książki. Ostatczenie zasnąłem o 4.00.

 

12:47, aga_jarzabowa
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 lipca 2011
22.07 Paris (FR) - Blainville-Crevon (FR) - Nieuwpoort (B)

Po niezbyt długim spaniu przestawiłem auto w miejsce za które nie trzeba płacić i wybrałem się z Davidem do sklepów z płytami i książkami.

paris1

Widok z balkonu mieszkania które wynajmuje David. W oddali majaczy centrum Paryża. My znajdujemy się w 21 dzielnicy. Stąd do centrum jest tylko 20 minut metrem. Dzielnice poukładane są na planie ślimaka, w centrum muszli znajduje się dzielnica numer 1. Ślmak to po francusku - escargot.

paris2

David i jego współlokator.

jim1

jim2

Przy okazji spaceru zajrzeliśmy na cmentarz Pere Lachaise, był po drodze. I dzięki temu mam najświeższe wiadomości o Jimie Morrisonie. Oczywiście nadal nie żyje.

BLAINVILLE-CREVON

Pożegnałem Davida około 13.00 i pojechałem w kierunku miejscowości Blainville-Crevon, a to dlatego, że 28 lipca 1887 roku urodził się tam Marcel Duchamp. Postanowiłem odwiedzić dom w którym to się stało.

MD1

To właśnie ten dom. Front.

MD2

I tył.

MD3

Skorzystałem z tej okazji i przysiadłem na schodach. Jakoś dziwnym trafem nikogo nie było w domu, który nadal jest zamieszkiwany i który pozostał mieszkaniem notariusza. Ojciec Duchampa również był notariuszem. Mimo, że aktualnych lokatorów nie było, brama prowadząca do domu i na podwórko była otwarta, tak jakby liczono się z ewentualnymi odwiedzinami. Ani na domu ani na bramie ani w żadnym innym miejscu znalazlem informacji o tym, że urodził się tutaj Duchamp. Szukając tego budynku spotkałem Hiszpańską rodzinę, która również wpadła do Blainville-Crevon w tym samym celu. Było ciepło i przyjemnie. Nikogo wokół, żadnych turystów, żadnych mieszkańców i żadnych śladów Duchampa.

gps

Jeszcze tego samego dnia miałem zamiar dojechać do Amsterdamu. Ale rozmyśliłem się i postanowiłem zanocować w Belgii, gdzieś w okolicach wybrzeża. GPS zaproponował drogę, która miała mieć 700 kilometrów i trwać 15 godzin. (Zamiast 300 kilometrów i 3 godzin). Z jakiegoś powodu GPS chciał koniecznie żebym ten dystans przebył z uwzględnieniem przeprawy promem do Anglii i z powrotem. Na pamiątkę tego pomysłu zrobiłem to zdjęcie.

A o 22.00 dotarłem na kemping w miejscowości Nieuwpoort w Belgii.

16:42, aga_jarzabowa
Link Dodaj komentarz »
21.07 Thiers - Paris (FR)

Postanowiłem ponownie zawitać do stolicy noży - Thiers, bo po pierwsze po drodze a po drugie potrzebowałem komfortu w postaci pokoju, internetu i braku pośpiechu. Kiedy przyjechałem Marylise malowała okiennice a Eric pojechał z Ildiko na Węgry. 

Rano zająłem się przeglądaniem książek i płyt jakie Marylise i Eric zgromadzili w swoim mieszkaniu. A ponieważ dużo podróżują było w czym przebierać. Oto kilka interesujących książek jakie wpadły mi w ręce tego poranka.

k1

k2

Najdziwniejsze znaki drogowe z całego świata.

k3

Album dokumentuje gigantyczne mikołaje, pączki, owoce, przedmioty i przeróżne sylwetki reklamujące to i owo przy autostradach i drogach stanowych w USA.

k4

Jak wojna, fastfood i pornografia przyczyniły się do rozwoju współczesnej technologii. Autor stawia tezę, że gdyby nie przemysł wojskowy, hamburgerowa gastronomia i pornosy, nadal żyli byśmy w XIX wieku.

k5

Znakomity album poświęcony węgierskiej kuchni.

k6

Przy tej pozycji zatrzymałem się nieco dłużej. Zawsze interesowały mnie kurioza - a to w istocie jest jeden z większych zbiorów bezużytecznych japońskich wynalazków. Poniżej kilka przykładów.

k7

Latarka zasilana baterią słoneczną.

k8

Specjalne podeszwy do wprowadzania w konfuzję idących za nami.

k9

Jak sama nazwa wskazuje - finger protector.

k8

Coś dla fotografów - zestaw do robienia fotografii panoramicznych 360 stopni.

k10

I coś dla świeżych rodziców - ubranko dla raczkującego dziecka połączone z mopem. Przyjemne z pożytecznym.

k11

I mój faworyt - okulary do zakrapiania oczu.

-

Po 13.00 wyruszyłem do Paryża. Po drodze zmógł mnie sen. Zatrzymałem się na parkingu, uciąłem drzemkę a po obudzeniu zorientowałem się że znajduję się w pobliżu elektrowni jądrowej.

elektrownia

PARIS

Po ciężkim kluczeniu w labiryncie paryskich ulic po 22.00 dotarłem na miejsce. Nawet znalazłem miejsce do parkowania i jeszcze tego wieczora wyskoczyliśmy na piwo spotkać się z koleżankami Davida.

d1

d2

David i Astrid.

d3

d4

Estelle, która projektuje i wykonuje pluszowe sowy. Każda sowa jest wykonana przez Estelle własnoręcznie i można ją kupić w internetowym sklepie. Nie wiem czym się zajmuje Astrid. Obie dziewczyny przyjechały do Paryża z Rouen.

 

16:12, aga_jarzabowa
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
| < Lipiec 2011 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31